Wzeszedł olbrzymi malinowy
TotoMix |giełda rolna |rury„Wzeszedł olbrzymi malinowy księżyc. Barbra Dzwonigaj i Wachicki siedzieli w leżakachna dachu „Sportowej". Był już koniec lipca, dochodziła godzina dziewiąta.
Balansując nad głową tacą z syczącą patelnią, wbiegł po schodkach na dach kelner Waldemar. Miał podskakujący krok człowieka w dobrym humorze. Szczerzył zęby. Było jeszcze prawie jasno. Wachicki i Barbra zjedli .kolację, co składała się z ogórków, pomidorów, zielonej młodej cebulki i kabanosów na przystawkę, oraz z bryzolu z kluskami w sosie z papryką. Pieczywo było dwojakie razowiec, prawdopodobnie chłopskiego wypieku, bo z przylepionymi do spodu listkami kapusty, oraz pszenne bułeczki. Są to szczegóły bez znaczenia, atoli wspomina się o nich, ponieważ później Wachickiego wypytywano dokładnie o całe menu. Alkoholu tego wieczoru było mało parę kieliszków czystej i butelka francuskiego wina. Później Leon przypomniał sobie o pewnym detalu wino przyniesiono im już odkorkowane, a nawet nalane do dwóch kieliszków. Nie było to zgodne z obyczajami, panującymi w dobrych restauracjach, gdzie każdą butelkę odkorkowuje się na oczach klienta — ale czy „Sportowa" była kiedy dobrą restauracją Zatem na ten detal nie zwrócił uwagi. Kiedy już się całkiem ściemniło, Waldemar przyniósł także (dla Barbry) syfon wody oraz dwie szklaneczki. Z powodu mroku nie sposób było orzec, czy są puste — czy na dnie szklaneczki Barbry na przykład nic nie leżało. To też było możliwe. Waldemar przyniósł jeszcze kawy w filiżaneczkach, ale Barbra już wówczas czuła wstręt do jedzenia i picia, więc kawy nawet nie tknęła. Leon pamiętał do dobrze.“(3)
radio cb sunker |firma budowalna mimremont |Wakacje